Grażyna Adamczyk Lidtke  " inna strona medalu " wiersze  *Bella Italia *   6

  wiersze  :         1       2       3       4        5        6       7    powrót


Na  falochronie


Ciepła woda
pochrząkuje i sapie
wyrzucając haust piany
na moje bose stopy
przez wodę połyskują
drobiny kolorów
obłe minerały
palcokształtne muszle.

Na brzegu
ktoś zbudował Syrenę
z kamieni i piasku
i podpisał
Warszawiak.

Porządkowy spychacz
zrównał ją wieczorem
z resztą plaży.


 

          

     

       

Lido Adriano  

Na ulicy Picasso
za wysokim parkanem
ligustrów i krzewów laurowych

ukryte willowe domy
zapadły
w południową drzemkę
i pozamykały
powieki okiennic.

Na ulicy Picasso
za ścianą żywopłotu

hałas i gwar kąpieliska.

W błękitnych czaszach 
basenów

taplają się dzieci
w asyście
różowych krokodyli

i zielonych piłek
z plastiku.

Mam dwie przecznice
do plaży
przez zatrzaśnięte uliczki

markiz i żaluzji
gdzie mieszkańcy znikają
z pola obserwacji.  

zniechęceni upałem.

Na ulicy Picasso
w nocnej ferii lampionów
podglądam ślepe domy
jak dźwigają powieki okien i tarasów

by odsłonić kurtynę
teatru życia
na progu bujnych ogrodów
wśród muzyki kieliszków
wypełnionych 

perlistym spumante

 

 

U ł u d a

Przypiekając stopy
Idę boso na wydmy
przesypujące piasek
na rozgrzanej patelni
słońca

i czuję mokry oddech
Adriatyku.

Na brzegu czeska gromada
świętuje zaślubiny
tak daleko od domu
w którym zupełny
brak morza
wywołuje
żeglarską nostalgię
Sindbada.

Adriatyk mokrym dotykiem
obmywa prażone ciała
i podrzuca swe skarby
na suchy biały piasek
jak na wystawę
w oknie

i zaprasza mnie w głębię,
lecz na naskórku wody

niepokojąco błyska
ciemna plama
oleju
niesiona falą do brzegu

i osiada spieniona
u stóp sąsiedniej plaży

 Tu gęsto poukładane
w szeregi
barwne leżaki
płacą potężny haracz
za złudę 
odpoczynku

- z dala od  cywilizacji.

 

 

 

 

Łowca

Stopa szuka oparcia
na śliskim falochronie
skalisty kształt
jak leniwy legwan
strzyka pianą przez zęby
zasysa powietrze
przez szpary
i nosem wypuszcza fontanny
głośno pofukując.


Na czubku jego nosa
osiadły krzepkie małże
wczepione w miąższ kamienia.
Zdobią brzeg falochronu
koronką czarnego haftu.

Łakomy Italiano
brodzi i szarpie się z falą.
Wprawnym ruchem
– do wiadra

zrywa sznur czarnych korali
cieszących moje oczy
– na pospolitą kolację.

Skalny pysk falochronu
pokrywa już 
tylko piana

i miękkie zielone
włosy morza.  

Musisz długo poczekać
kamienny smoku,
aż perły czarnych muli
przytulą się
na nowo do twego policzka
i zalśnią jak diadem
zatopiony

w kryształ wody.

 

Nostalgia

Wieczorny traktor
rozczesał biały piasek na brzegu.

  Nie ma już dzikich plaż,
co w młodzieńczych wspomnieniach  
dziwiły zmiennością pejzażu
i odmiennością zdarzeń
z udziałem
światła i cienia,

chmur, słońca i księżyca.

A kiedy późną porą
wyśpiewujemy na głosy
swoją słowiańską nostalgię
za dzikim odeszłym światem
bezpłatnych parasoli,

grajdołów i leżaków
bez tłustych plam ropy
na fali

Miejscowy Italiano zapytał :
-Czemu smutno śpiewacie ?
Przecież życie jest łatwe

i tyle słońca nad nami

On nie dostrzega wcale,
że wszystko tutaj mami

i służy tylko
konsumpcji,

komercji, 
utylizacji.  

 

1       2       3       4        5        6       7