" inna strona medalu  " poezja

                  GRAŻYNA ADAMCZYK LIDTKE:                           autorka

               *Piasek Hiszpanii
              
*Na krańcu świata
              
*Obrazki kubańskie
              
*Bella Italia
              
*Taniec
               
*Trująca Woda " Komunikaty z mojego podwórka"
              
*Rymanów
               *Nowe wiersze
               *Inne

wiersze :    1       2       3                5        6       7       8       9       10       11       12        powrót


 

Integracja 2007 – druga faza projektu!

 Projekt Wrocławskiej Wszechnicy Literackiej „Integracja 2007” wszedł w drugą fazę. W połowie wrzesnia zakończyły się zajęcia grupy wstępnej, trwające od początku sierpnia. Uczestnicy projektu podzielili się na dwie grupy – prowadzoną przez Karola Maliszewskiego grupę
„Poezja” (zajmującą się wyłącznie utworami poetyckimi) oraz grupę
„Proza”, prowadzoną przez Jacka Inglota (przedmiotem zajęć są utwory prozatorskiej), dołączyli też nowi uczestnicy, w tym osoby zdrowe (ten etap działań ma charakter integracyjny). Podział ten wynika z założeń przyjętych w projekcie – po zajęciach wstępnych czas na specjalizację i wybór rodzaju piśmiennictwa, w którym każdy uczestnik chce się specjalizować.
Trwa selekcja tekstów do planowanego almanachu, wybranych autorów prezentujemy na naszej stronie internetowej.

Dziś na naszej stronie gościmy dwie autorki, matkę i córkę

Aleksandra Pijanowska-Adamczyk prezentuje interesującą prozę wspomnieniow± z czasów okupacji,
Grażyna Adamczyk-Lidtke, swoje refleksje z egzotycznych podróży. Zapraszamy do lektury. Wkrótce nowe publikacje.
Utworów innych uczestników należy szukać na podstronie AUTORZY 




Aleksandra Pijanowska-Adamczyk  czytaj utwory



WIATR

– Proszę się nie lękać. Bardzo mi przykro, że panią przestraszyłam. Nie miałam tego zamiaru – chociaż, sądząc po moim pledzie na ramionach, można mnie było wziąć za ducha. Panią zresztą także…

Uśmiecha się pani – o ile dobrze widzę w tym mroku. To już lepiej, bo jeśli pani ma słabe serce, to można się było obawiać jakiegoś szoku, pani tak krzyknęła… Jeszcze raz za to przepraszam!

Żeby choć trochę złagodzić moją winę, pozwolę sobie jed
nał zauważyć, że gdyby to pani pierwsza wyszła na taras, a ja ujrzałabym nagle ciemną sylwetkę z ognikiem papierosa, sytuacja chyba byłaby odwrotna: to ja krzyknęłabym z przestrachu. Teraz już możemy się pośmiać z naszej nocnej przygody. Czy nie dziwi pani jednak nasze spotkanie na tarasie domu wczasowego o godzinie drugiej w nocy... Rzeczywiście, takie nocne „markowanie” dwóch poważnych pań, owiniętych w ciepłe pledy, to dość niezwykły zbieg okoliczności.

 

Grażyna Adamczyk-Lidtke
Grażyna Adamczyk-Lidtke  czytaj utwory

CHOLITA
1.
– Pokażę pani pracownię rzekła seniora Boltz – ale nie tu, na Barranco.
Biała limuzyna rozcina w biegu miasto na pół. Bezkresna Lima, piękna Miraflores, luksusowa dzielnica strojna w bajkowe pałace, San Isidro tonące w zamkniętych na głucho szklanych pudełkach domostw ( Nie wchodź bez uprzedzenia i tak cię nie wpuszczą ). Lima otoczona na zboczach wielkich gór wianuszkiem bariades, tutejszych slumsów, w śmiesznym seledynowym kolorze – zasługa prezydenta, bo to przykro tak patrzeć jak za rzeką Rimak wspina się hałda szpetoty.
Wczoraj Maria mówiła:
– No popatrz sama, tu zamieszkuje prezydent w Pałacu Gubernatora.
Rzeczywiście, od strony placu de Armas stoją barwni żandarmi, jak kolorowe kukły. A z tyłu co? Piękne ogrody z parkanem, a za nimi, tuż po drugiej stronie rzeki – ściana dzielnic nędzarzy.
Niemiło wychodzić co rano na balkon rezydencji i oglądać wysypisko chałup skleconych z byle czego. Pan prezydent zarządził i znalazły się pieniądze, by przemalować górę.
– Ale skąd ten seledyn, co razi oczy przybysza?... 

                      zobacz utwory