|
Narodziny flamenco i latino w Polsce |
|
|
|
|
Historia szkół Flamenco i Domu Tańca Pałacyk 
|
|
|
|
|
Polskie
flamenco- historia, Szkoły flamenko we Wrocławiu i Polsce Szkoły i kursy
flamenco, nauka tańca flamenco- początki Najstarsze
centrum flamenco, studio
Akademia Flamenco Pałacyk kultura latynoska, iberyjska w Polsce, Towarzystwo
Polska-Ameryka Łacińska-
historia Wrocław kursy, l lekcje, warsztaty,
Wrocław, Akademia Dom Tańca Pałacyk Wroclaw, centro flamenco - latino |
|
|
część I - Jak powstało
polskie flamenco i pierwsza
Szkoła Tańca Flamenco |
| |
Skąd mi się to wzięło
? mówi :
ALEXANDRA
- Grażyna Adamczyk Lidtke
Od 11 roku życia
korespondowałam z całym światem i próbowałam uczyć się
różnych języków. Później zachwyciłam się brzmieniem i prostotą
hiszpańskiego, który był językiem mojej praprabaki
pochodzącej z Navarry z okolic Saragossy .
Jako
absolwentka Akademii Sztuk Pięknych z przygotowaniem
muzycznym ( gram na wielu instrumentach), pod wrażeniem
kultury ibero- latynoskiej , którą się zafascynowałam, postanowiłam
powrócić do tańca, którego uczyłam się od dziecka w balecie, w latach
sześćdziesiątych. Potem plastyki ruchu i klasyki uczyłam się w Kole Pantomimy
Remigiusza Leńczyka,
a jeszcze później w latach siedemdziesiątych - w
studenckim teatrze pantomimy "Gest" .
Dotkliwa kontuzja skierowała mnie na parę lat ku hinduskiej
jodze,
którą odkrywałam sama dzięki zaledwie śladowym wówczas
w Polsce źródłom. Ten niemal "detektywistyczny" trening
przydał mi się po latach w docieraniu do źródeł tańców
egzotycznych -
folkloru indiańskiego,
negroidalnego,
azjatyckiego,
wreszcie do korzeni
kultur iberyjskich,
które stanowią wyjątkowo bogatą kompilację stylów wziętych z
niemal całego świata
.
***
Moja
działalność artystyczna zaczęła się w
Towarzystwie
Polska Ameryka Łacińska we Wrocławiu,
w 1980 roku, przy którym powstała pierwsza polska szkoła flamenco,
jeszcze bez nazwy, na zasadach
pasjonackiej działalności społecznej.
Od 1982 zaczęłam gromadzić wokół siebie ludzi
grających, śpiewających i tańczących. Prowadziłam
imprezy, zajęcia taneczne, spotkania z muzyką iberyjską
na żywo, grając i śpiewając z Latynosami i Polakami przy
wszelkich możliwych okazjach. Naszymi gośćmi byli często
muzycy i tancerze latynoscy, grający w Polsce muzykę
kubańską, boliwijską, kolumbijską i meksykańską
, a
zwłaszcza
andyjską
- niezwykle wówczas modną w Europie i
w Polsce także. Powstawało wtedy wiele kapel
polsko-latynoskich i polskich, które popularyzowały
folklor Andyjskiego Altiplano
"Varsovia Manta", "Sierra
Manta", "Curacas"
i wiele innych.
W 1984 roku - ukończyłam ponad
dwuletnie studium nauczycieli tańca i zaczęłam pracę
artystyczną z uczniami IV Liceum w którym byłam
nauczycielem plastyki, prowadziłam tam także
kółko
gitarowe i taneczne.
W rok po ogłoszeniu stanu wojennego, na przełomie 1981/82 w
czasie otwarcia
Wystawy Fotografii Argentyńskiej
w Klubie Dziennikarza we Wrocławiu
rozmawiałam z attache kulturalną Ambasady
Argentyny Nydią Gutierrez Tespio. Prosiłam
ją o materiały do nauki tanga
argentyńskiego, a ona wówczas ...
spojrzała mi głęboko w oczy
i powiedziała:
A po co ci tango?
Pora już zacząć tańczyć flamenco
! Wtedy zostałam zaproszona do Warszawy na
cykl prywatnych lekcji u jej męża Alfonso
, który był doświadczonym tancerzem flamenco z Buenos Aires.
Cudowne lata 70-te i 80
-te
Myślę, że
oprócz mojego spotkania z Panią Gutierrez do rozkwitu
flamenco w Polsce przyczyniła się atmosfera kulturowa
lat 70 i 80. Pojawiły się wówczas liczne tłumaczenia
literatury iberoamerykańskiej, tworząc swoistą modę na
egzotykę.
Kraj otrząsał się z powojennej izolacji.
Masowo pojawiali się studenci
z Antyli, Afryki
i Azji. Na bazie hipisowskiej subkultury powstało zainteresowanie muzyką etniczną ( np. w Polsce
grupa Osian, Sierra Manta, Varsovia Manta, w świecie
Carlos Santana i podobni ). Apogeum zainteresowania
egzotyką Iberoameryki był rok 1989, kiedy na moje
kursy
do nowej
Szkoły
"FLAMENCA-LATINOAMERICANA"
zgłosiło
się jednego dnia aż 90 osób.
***
Marka
Krajewskiego poznałam w
1985 roku, jako ”młodego
zdolnego”, u koleżanek - śpiewaczek z Opery, na
prywatnej kolacji. Rozmawialiśmy wtedy o muzyce
latynoskiej i hiszpańskiej. On grał swój repertuar
piosenek Jose Feliciano i swoją słynną "Katarynkę",
a ja
zaprezentowałam mu kilka piosenek latynoskich, które
grałam i śpiewałam w swoim Klubie Towarzystwa, gdzie
organizowaliśmy dużo imprez. Zaczęliśmy rozmawiać o
ewentualnym zaproszeniu Marka na występ do Klubu podczas
fiesty hiszpańskiej.
Niedługo potem Marek szukał tłumacza angielskiego do
przetłumaczenia teoretycznej części szkoły gry na
gitarze Juana Martina.
Marek nie znał jeszcze nut, grał
tylko z tabulatury i posługiwał się zestawem chwytów
gitarowych. Próbowałam mu pomóc, ale moje środowisko
anglistów z liceum, nie było zainteresowane darmową
fuchą. Marek, jak zwykle poradził sobie sam.
Pewnego dnia przyprowadził do Klubu
Gosię
Kubiak,
żebym popracowała z nią
nad
tańcem hiszpańskim, z nadzieją,
że z tego może się
urodzić jakiś zespół. No i powstała przy Towarzystwie
pierwsza grupka flamenco
„Rosas y Luceros”
, do której
dorzuciłam jeszcze swoje uczennice z liceum. Z nimi
odbyły się pierwsze oficjalne pokazy taneczne, jeszcze w
1985 roku.
W 1986 roku Marek spotkał
Witka Łukaszewskiego,
zaraził go flamenkiem i założyli
"Duo de Caso",
wkrótce dołączyła do nich
Małgosia
, która odeszła z naszej grupy, żeby zacząć własną
karierę solo. Potem przyłączyła się do nich
Dobrota Golicz.
|
|
|
|
część II -
Inne Źródła
Flamenco w Polsce |
| |
Kościan i Flamenco
W połowie
lat 80-tych budowałam zespół taneczno- muzyczny " Rosas y
Luceros". Wkrótce najstarsza uczestniczka grupy
Małgorzata Kubiak
odłączyła się od zespołu i zaczęła występować w duecie z
Markiem Krajewskim,
a potem w trio
" Toque
flamenco" z
Witkiem Łukaszewskim
z
Kościana . Witek był przedtem gitarzystą rockowym, który
uczył się flamenco od Marka. Kilkanaście lat później
Witek otrzymał nagrodę i tytuł pierwszej gitary flamenco w
Polsce ze względu na swoje zasługi na polu propoagowania
gitary. Za
czął
bowiem organizować cyklicznie festiwale gitarowe w Kościanie
. Były one znakomitą okazją do zetknięcia się na żywo z
hiszpańskimi nauczycielami gitary i tańca. Tutaj można było powąchać
nieco atmosfery prawdziwej
" juergi " zabawy na żywo przy muzyce, ze
śpiewem , tańcem, grą na kastanietach, bongosach i na czym
się dało... Zjeżdżali
tu gitarzyści zafascynowani techniką
flamenco, aby uczyć się akompaniamentu do tańca i śpiewu.
Dla
tancerek z Wrocławia i Warszawy była to Mekka wiedzy o tańcu.
Przyjeżdżały tu przez lata poznawać formy, uczyć się choreografii,
palmas i stepu hiszpańskiego. Powstało dzięki temu nowe
środowisko flamenco w samym Kościanie oraz w pobliskim
Poznaniu, a nawet na Górnym Śląsku. Przy Witku wykształcili się
bracia
Sławomir i Michał Dolatowie,
którzy powołali kilka lat
później jeden z wiodących obecnie
zespołów flamenco
"Danza del
Fuego ".
|
|
|
| |
Towarzystwo
Iberyjskie i kultura etno - latino
Splot opisanych wcześniej zdarzeń ( akapit " Skąd mi się to
wzięło ?") włączył mnie w narodziny
Towarzystwa
Kultury Iberyjskiej
we Wrocławiu ,
późniejsze
" Sociedad Polońa - America
Latina "
( Towarzystwa Polska- Ameryka Łacińska )
które powstało z inicjatywy
doc. Wojskiego
- iberysty
oraz Meksykanina -
Manuela Rodrigueza
-młodego
architekta , który studiował
na Politechnice
Wrocławskiej z moim przyszłym mężem.
Wspomniana Wystawa Fotografii
Argentyńskiej była jedną z większych imprez
organizowanych we współpracy z Klubem Dziennikarza podobnie
jak Przeglądy Filmów Hiszpańskich.
Sami
tłumaczyliśmy wtedy listy dialogowe do filmów i
czytaliśmy je na głos.
W Towarzystwie P A Ł nawiązywaliśmy
bardzo ścisłe związki z Ambasadami krajów iberyjskich i
ich studentami rozproszonymi
po polskich uczelniach.
Organizowaliśmy wspólne imprezy narodowe
poświecone różnym kulturom : dyskoteki latynoskie,
pokazy przeźroczy i filmów dokumentalnych, wystawy książek
polskich i innych o tematyce iberyjskiej, graliśmy,
śpiewaliśmy, przyrządzaliśmy egzotyczne trunki i potrawy .
1990 Wieczór klubowy
Towarzystwa P A Ł
w Klubie Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu
- na
gitarze gra
Franklin
Guerra z Ekwadoru.
Już od
początku lat siedemdziesiątych fascynowałam się kulturami
pochodzenia iberyjskiego. W czasie Rewolucji Goździków
w Portugalii
poznawałam muzykę i taniec
fado
, a później muzykę i tańce krajów
Ameryki Łacińskiej, przez kontakty osobiste, literaturę i rzadkie wówczas
nagrania filmowe i telewizyjne. W złotych latach
Towarzystwa P A Ł
bezcenne dla edukacji tanecznej były spotkania z wielkimi zespołami latynoskimi
goszczącymi we Wrocławiu :
Rewią Brazylijską,
zespołem
Gran Cataluńa,
Baletem Narodowym Kolumbii
i in. Wizyty te dały
początek moim osobistym kontaktom i przyjaźniom, np. z Sonią Osorio- dyrektorem Narodowego Baletu Kolumbii,
która zainspirowała mnie do zbudowania zespołu i założenia szkoły tańców
latynoamerykańskich.
1983 - Pamiętna Kolumbijska Noc z tancerzami i orkiestrą
Narodowego Baletu Kolumbii z Bogoty
w jednej z siedzib Towarzystwa
- w Klubie Firlej we
Wrocławiu. Po lewej stronie za
Latynosami z Wrocławia Fernandem i Osfaldo stoi
Sonia Osorio - twórczyni
baletu kolumbijskiego o randze takiej jak nasze "
Mazowsze ". Ja usiadłam na przodzie w czerwonym sweterku, a
przy mnie
na prawo
Berenika Ciechańska,
która tańczyła w "Sol del Sur". W 1991 roku zastępowała
mnie prowadząc zajęcia z moimi grupami
w Domu Kultury na
ul. Dubois, kiedy byłam zajęta zakładaniem szkoły
flamenco w Warszawie. Potem przekazałyśmy grupy kursowe
kolejnej mojej wychowance - Justynie Jarek
Działając w
TPAŁ
byłam współorganizatorem wielu fiest, latynoskich party, których
uczestnikami byli wrocławscy studenci iberyjscy i polscy . Brałam często udział
w folkowych występach tanecznych z Latynosami, tańcząc :
cumbia, son cubano
i mambo, queca, marinera, jarabe, Santa Rita, paseito
i wiele innych
tańców w narodowych kostiumach z różnych regionów Ameryki
Łacińskiej. W imprezach
T P A Ł
często brali udział studenci z krajów iberyjskich, m. in.
Jose Sosa z Wenezueli
,
który dawał póżniej
pierwsze lekcje salsy we Wrocławiu oraz muzycy
Julio
z Peru i
Franklin
z Ekwadoru,
Fredi
i
Ramiro Crespo
z Boliwii oraz młody
Jose Torres
z Kuby-
który studiował gitarę na Akademii Muzycznej , a także
pół Peruwiańczyk
Witek Vargas
z zespołu "
Varsovia Manta"
i boliwijski dyrygent
Ruben Silva,
który osiadł w Polsce. |
|
|
Impreza ze
Związkiem Studentów Zagranicznych
w Politechnice
Wrocławskiej - z gitarą
Jose Torres
|
Grażyna
Adamczyk z Rubenem
Silva -dyrektorem
Opery kameralnej w Warszawie i
Ramiro Crespo-
muzykiem z Boliwii grającym na charango i gitarze.
|
Zdjęcie 2 zostało zrobione w moim domu
po koncercie symfonicznym, który tego wieczora
prowadził Ruben Silva wym, który tego wieczora
prowadził Ruben Silva wym, który tego wieczora
prowadził Ruben Silva w
Filharmonii Wrocławskiej.
Ruben wraz
z Ramiro wspominają pieśnią i tańcem rodzinną Bolivię w
niewielkim mieszkaniu, gdzie z trudem zmieściło się
prawie 15 zaproszonych osób przy herbacie i 1/4 bochenka chleba ze
smalcem. Takie to były czasy !!!
|
|
1987 - Grażyna Adamczyk na schodach "Tupolewa"
odlatującego z
Hawany na Kubie robię pożegnalne "pstryk"
|
1995 - Grażyna Adamczyk na zakupach
w Vera we Wschodniej
Andaluzji
|
W latach 1983 objęłam funkcję
Prezesa Towarzystwa P A Ł
i pełniłam ją do roku 1990
.
Nastał
wtedy czas na podróże grupowe
i indywidualnie po krajach
iberyjskich i latynoskich
: Kolumbii, Peru, Kubie,
Hiszpanii, Portugalii i
in.
Trzeba było wówczas pokonywać ogromne bariery biurokratyczne i
u nas i w krajach docelowych. Doświadczenia
podróży
pozwalały bardziej poczuć specyfikę iberyjskiej
duszy mentalność , sposób myślenia i odczuwania.
|
|
|
|
część III -
Flamenco w Warszawie |
 |
| |
W 1989 roku ,
Marek Krajewski
,
który popadł w poważne kłopoty ( ratowało go
całe środowisko muzyczne a także moje
Towarzystwo
Polska Ameryka Łacińska
),
wyjechał z Wrocławia i zaczął organizować sobie
nowe życie w Warszawie.
Spotkaliśmy
się przelotnie i Marek
zaproponował mi wyjazd z koncertem do
Krakowskiej "Rotundy". Zaczął rodzić się nasz
duet, a potem tercet ze
Stefanem Narojkiem,
pod nazwą
"Tiento Flamenco".
Nie planowałam przenosin do Warszawy, ale
zdecydowałam się na pracę w dwóch miastach naraz.
Wcześniej w 1989 roku brałam udział, z
własnym zespołem w
Pierwszym Festiwalu Muzyki
Latynoskiej w Warszawie.
Byliśmy jedyną kapelą flamenco i zostaliśmy tam
laureatami 3 miejsca.
Potem, niedługo przywiozłam oba swoje zespoły
"Sol del Sur "
i " Ritmo
Flamenco",
w pełnym składzie
( ponad 20 osobowym ),
aby wzięły udział w 2
dużych koncertach, w
OKO na Ochocie.
Ośrodek Kultury Ochota zaproponował mi wówczas
nagrania
w ich Studio Piosenki i prowadzenie
warsztatów, a nasz "najazd flamenco na Warszawę"
reklamowała stacja TVP, nawet
w głównym wydaniu
dziannika telewizyjnego. Regularne zajęcia flamenco zrealizowałam w OKO dopiero później, w roku 1993,
kiedy zamieszkałam już w Warszawie na trzy lata.
***
Pod koniec roku 1990
Marek
przekonał
Carlosa Marrodana
– attache kulturalnego Ambasady Hiszpanii, aby
przy
Agencji SCS Stanleya Cieślaka
,
powstała Szkoła
Flamenco w Warszawie.
Ambasada wyłożyła nawet pieniądze na plakaty. I tak to się
zaczęło w marcu 1991 roku.
Była to dopiero druga w Polsce szkoła flamenco.
Stało się to w momencie, gdy od 1990 roku
rozpoczęłam wraz
z Markiem intensywne koncerty w
całym kraju jako zespół
"Tiento Flamenco"
pod
impresariatem Stanleya.
Współpracowali z nami
w tym okresie najlepsi gitarzyści
warszawscy, grający flamenco :
Leszek Potasiński, Marek Walawender, Stefan
Narojek
i Maciej Zakrzewski.
Najstarsza Warszawska Szkoła Flamenco
kilkakrotnie zmieniała siedzibę. Pierwszą lokalizację
miała w sali gimnastycznej,
w budynku szkolnym na zapleczu ul.
Marszałkowskiej, w pobliżu Parku Saskiego. W następnym
roku Szkoła Flamenco przeniosła się do sali baletowej
Estrady Stołecznej
na pl. Zbawiciela, a w trzecim roku działalności
wprowadziliśmy się do sali
Teatru Syrena.
W
1992 roku Marek zamarzył o własnym lokalu i zaczął
organizować przyjaciół do nowego przedsięwzięcia
"Studio
Flamenco".
Póki co ja szefowałam
nadal szkole przy Agencji SCS, a ja nadal p
rowadząc
Warszawską Szkołę
Flamenco, koncertowałam równocześnie z moimi
wrocławskimi zespołami
" Ritmo
Flamenco" i
"Sol del Sur "
.
Szkoła Marka powstawała stopniowo.
Marek przystąpił do adaptowania pomieszczeń dla stworzenia
własnej niezależnej tzw.
"Studio
Flamenco"
w budynku szkoły podstawowej przy ul. Zakrzewskiej.
Przemianowano wkrótce szkołę z imienia . generała Świerczewskiego - na im.
Cervantesa, do czego przyczyniła się także Ambasada
Hiszpanii i sam
Carlos Marrodan.
Na otwarcie
"Studio Flamenco"
Marek przygotował wielką fetę, którą pomogła
zorganizować także ekipa
Restaurante Valencia,
w której grywaliśmy regularnie w dwie ekipy na zmianę
Marek Krajewski
z
Leszkiem Potasińskim
i
Markiem Walawenderem,
oraz
ja
ze
Stefanem Narojkiem
i
Maćkiem Zakrzewskim.
Marek namówił do współpracy dziewczyny , które uczyłam
: Małgorzatę
Matuszewską,
Aśkę Strużewską
i gitarzystów, m. in.
Artura. Razem z nimi
uczyła także tańca
Elżbieta Moszczyńska,
która uczyła się flamenco we Francji.
Marek rozpoczął remonty piwnic, a w międzyczasie
koncertowaliśmy razem w Warszawie i w Polsce.
Dzisiaj
tradycje "Tiento
Flamenco" kontynuuje
Joanna
Strużewska
koncertując razem z
Markiem Krajewskim
i
Maćkiem Zakrzewskim.
***
Prowadzona przeze mnie przez 3 lata szkoła przy Agencji Stanleya
zakończyła swoją działalność dopiero z końcem 1993 roku,
znowu w klubie OKO na Ochocie. Klamra się zamknęła, a ja
postanowiłam wracać do swojej szkoły, która ani na moment
nie przestała istnieć. Czasowo opiekowała się nią, najpierw
Berenika Ciechańska, a potem Justyna Jarek, która
przetańczyła w moim zespole wiele lat.
Tak oto Wrocław, przez
pierwsze 20 lat był prawdziwą polską
Andaluzją. Tutaj było najwięcej tancerek, i muzyków
flamenco.
Z czasem ustąpił miejsca innym miastom.
Tak rozpoczął się
proces powstawania grup i szkół flamenco w całej
Polsce, z których wiele było zakładanych przez
moje uczennice
i gitarzystów - współpracowników, a potem przez
ich wychowanków.
***
więcej o ludziach flamenco w Polsce
:
w
pracy magisterskiej Irminy Lubińskiej
|
|
|
|
Nauczyciele
Historia
Założyciele
Wczasy
Warsztaty
Dzień tańca
Ferie
Sylwester
Plan
zajęć
Ceny
|
|
©
by Akademia Dom Tańca
Pałacyk
|
|
|