Gra ż yna Adamczyk Lidtke  " inna strona medalu  " wiersze *Na krańcu Świata * 6

         podróż do Ameryki Południowej

wiersze  :      1       2       3       4        5       6     powrót  


 

 

Andy

Od oceanu lekki wiatr

tarmosi połami kurtki

zdmuchuje ronda

wełnianych kapeluszy

Kilku Indian w kucki

na tle bezkresu

czeka na autobus

od wczoraj do …

nie wiadomo  

Pustynna dal a za nią

połyskuje szmaragdem

garb Altiplano:

tysiąc, dwa , trzy tysiące…

a nad nim lodowa czapa

Cordillera Blanca

przyprawia o zawrót głowy :

cztery, sześć, siedem tysięcy

Najwyższa matematyka

zrozumiała dla Najwyższego  

Za mną w drgawkach skraj brzegu

oddychający piaskiem

i pomruk Oceanu

dziś dosyć Spokojnego

i łopocząca wstęga

roju flamingów na brzegu

z milionem ruchliwych nóżek

jak czerwone zapałki

przebierających w wodzie

floresem białych szyj

I cisza , i nic nie słychać…  

Zdumione oczy w zachwycie

to tu, to tam przemykają

Nie ogarniona przestrzeń

nie ogarniony ogrom

nie ogarniony spokój !

Połóż palec na ustach

zatrzymaj , ten dzień

ten obraz , ten nastrój trwania
 

 i piękno

które za chwilę opuszczę

choć zapamiętam na zawsze

i pozostanę w pokłonie

 

 

 

 

 

Kto szybciej 

Zygzakami zakoli

pomyka mały autobus

Dziewięć ostrych serpentyn :

jedna, druga i trzecia

Pożegnalni turyści

do okien przylepiają oczy aparatów

i chłoną pejzaż zachłannie

jak obiadowe danie.

Małe indiańskie urwisy

zbiegają bezszelestnie

tajną ścieżką na skróty

w wyścigu z samochodem

Kto szybciej ?

Autobus szparko odlicza

kolejne zygzaki drogi:

czwarty, piąty i szósty

Kto szybciej ?

Czochrając liście poszycia

środkiem pędzą jak potok

na skróty mali biegacze

czepiając się ostrych gałęzi

Kto szybciej ?

Kierowca zna zasady

sprytnego wyścigu z dziećmi

czy da im dzisiaj fory ?

Wyciska prędkość z zakrętów:

siódmy, ósmy , dziewiąty

Kto szybciej ?

Z pionowej góry spadając

nie dotykając ziemi

pędzą dwaj akrobaci

jak młode guanako w biegu

Dwa kilometry szaleństwa

 

Kto szybciej ?

Już za późno

Autobus dopada placu

i na wydechu pożegnalnym gestem

rozsypał worek turystów

 

Za późno

Spocony smarkacz

w bezradnym geście artysty

co źle zaplanował program

wyciąga małą rączkę

po kilka drobnych soli

Za późno

pośpieszni turyści

patrzą w powrotną drogę

do domu

nie widzą że w desperacji

do oczu cisną się łzy

zawodu, że mały sportowiec

znów nie dostanie kolacji

 

 

 

    1       2       3       4        5       6    powrót