|
|
|
Noc
bez swiatła uczy
na nowo wczesnej
pory snu bezmiar
ciszy kołysze
miękko uspokaja... Trzecia
rano. Biją
w okna reflektory podwórkowych
aut oświetlając
gwar i pośpiech od
podwórza. Ożywa
sąsiedni dom. Pogwarki okrzyki przepychanki... -
Zatkać tutaj ! -
Dajcie piasek ! -
A gdzie worki ? Więcej
sypcie ! -
Ułożymy tam to
nie przejdzie ! Przelazła. Wypełzła
pod murem spod
barykady worków. Z
drugiej strony wali
od ulicy już
zalewa chodniki... W
naszym domu cicho. Samotne
staruszki zakutane
w kołdry liczą
barany. Kto
zastawi workiem ich
bramę i
okno do
piwnicy?
Kraków Gdańsk Łódź Szczecin Częstochowa... Jak
tam ? Co
u was ? Widzieli
w telewizji. Strasznie
to to wygląda -
jak płynie i okrąża. Uciekajcie
! Przyjedźcie
! Jak
długo będzie trzeba macie
u nas gościnę ! Zostaniemy. Potrzebni
są przecież świadkowie t
e g o co
nastąpi ...
|
CISZA Ostatnia
noc taka
cisza... opuściły
swe kryjówki piwniczne
gryzonie. Uciekły
na suchy ląd wszystkie
podwórkowe koty. Zaszyły
sie głęboko znajome
nietoperze co
z piskiem okrążały przydomowe
oazy. Odfrunęły
lubiane i
nielubiane ptaki zabierając
swe trele do
lasów wyżej... Odjechały
wszystkie
samochody i
tramwaje zabierając
rumor i łoskot jaki
czyni a zazwyczaj... Zapadła
cisza. Bezszelestna
topiel podeszła
pod drzwi i bramy i
nie pukając wdarła
się do środka. Rosła rosła
bezgłośnie bezdźwięcznie
pęczniała. Zaspokajała
ciekawość ludzkich
siedzib i
spraw. Na
napiętych strunach nerwów grała
cisza w
minorowej tonacji a
jedna ludzka łza spadając w
taflę wody z
wysokości balkonu plusnęła
donośnie jak
muzyczny kontrapunkt... i... znów
nastała Ona i
strach mnie podrapał pazurkiem
po plecach. |