|
|
|
WCZASY
W MIEŚCIE Ranek
bardzo piękny. Nad
Balatonem ulicy słonecznie
i ciepło. Upajam
sie ciszą. Zza
zakrętu plusk
wody rozgarnianej
pagajem. Kolorowy
ponton w
tropikalnych różach
i błękitach leniwie
rozcina skórę mętnej
żółtej
wody. Oto
pierwszy plażowicz nie
ruszając sie z domu wypływa
z ciasnego podwórka na
urlop i
z upodobaniem wystawia
nagą pierś na
igraszki słońca.
|
POMOC sz-sz...
sz-sz... spomiędzy
żywopłotów rytmiczny
plusk wioseł. Wyrostki
wyruszają do
dworca po
przygodę. Za
chwilę wiozą prowiant. Aśkaaa
! -
Mamy konserwy nie
chcesz trochę ? -
Nie, po
co? Nie
bądź głupia jak
dają ! A
staruszka na drugim nie
zdążyła nic kupić. Podnosi
nieśmiało rękę i
czeka że
ją ktoś zapyta... lecz
nikt jej nie
zauważył. Rozgarniając
wodę rękami idą
wakacyjne dziewczyny skąpane
po końce włosów w
żółtych odmętach ulicy. Ich
śmiech odbija od okien kłujące
igły wrzasku... Na
gumowych łódkach współcześni
rycerze od
kamienia i łomu mają
za przeciwników tylko
szklane witryny sklepów
bez
nadzoru... Fałszywi
Don Kichoci uchodzą
w samo południe zaskoczeni. Zbyt
wiele oczu i
języków ciska pioruny i kalumnie.
|