|
|
|
BEZRUCH Trzeba
stanąć przy garach ratować
zawartość lodówki Nie
wolno nic zmarnować ! Brudne
naczynia tworzą kunsztowną
piramidę. Wody
– tylko pół wanny. Brak
baterii i
wiadomości. Nitka
telefonu śle
jeszcze impulsy do
mnie i
ode mnie. Zmierzch
usiadł na
parapecie. Wtłaczam
w naftową lampę niezdatny
do niej olej przepal
knot lecz
świeci ! Niech
chociaż o godzinę przedłuży
wymiar dnia. Zeszklone
oczy w
hipnozie płomienia zbierają
myśli sumują
dokonane
wczoraj i
nieznane jutro...
|
FALA
SIĘ COFA Z
podestu schodów czerpiemy
wodę do
toalet Brudna
- jeszcze
zostanie w
piwnicy. Czystej
- juz
brakuje. Pod
wpływem przymusu rodzi
sie myśl wynalazcza : i
radio i
latarki ożywają
w plątaninie drutów blaszek starych
baterii. Nareszcie wieści
z miasta i kraju : -
załamanie pogody -
będzie lało Znowu
się zacznie !.
|
|
GŁUPOTA Stajesz
w drzwiach z
wyrazem skruszonego
jamnika co
wraca z
trzydniowej włóczęgi cały
jak panna wodna z
wodnym rowerem pod
pachą który
jeszcze wczoraj był
górski. Mówisz: -
tyle roboty muzeum zbiory książki archiwum młyny Zoo... Trzeba
było ratować nie
jedząc nie
pijąc nie
śpiąc ale
w niechcianej asyście fleszów
i aparatów lornetek
i okularów które
wciąż odbywają bezmyślną
promenadę po
mostach i
pozują do zdjęcia na
tle... kataklizmu
|
POTOP
|