W latach 90-tych Rozpoczęłam współpracę
z kilkoma teatrami dramatycznymi w kraju. Była to
znakomita okazja polączenia praktyki i wiedzy o flamenco
ze znakomitą literatura dramatyczną i poezją Federico
Garcii Lorki. Dodatkowym walorem tej pracy była
możliwość pracy z aktorami teatralnymi, których
podziwialam za to, że choć często nie potrafili tańczyć,
umieli cudownie zagrać role, w których taniec był bardzo
istotnym elementem ich warsztatu. Przekonałam się , że
prawdziwy aktor może rzeczywiście zagrać nie tylko
przysłowiowe krzesło, ale i tancerza.
Pierwsza
moja realizacją nielorkowską był finał sztuki Wiliama
Shakespeare'a "Poskromienie Złośnicy" w reżyserii Julii
Wernio w "Teatrze Współczesnym" we Wrocławiu gdzie
rozwiązanie konfliktu i przeobrażenia bohaterki -
pani reżyser wyobraziła sobie jako wyjście z
prowincjonalnego klimatu Anglii w gorący
temperament flamenco, który zawładnął nie tylko młodą
narzeczoną, ale i jej oblubieńcem oraz weselnymi
gośćmi. Na blacie weselnego stołu, wśród zastawy
stołowej rozegrała się niemal scena corridy miedzy
narzeczonymi. |
|